ANALIZA IDEALIZACJI ANALITYKA

W paragrafie 2.2. dowiedzieliśmy się, że utrata poczucia własnej godności znajduje się w samym centrum depresji. Potrzeby miłości, uznania i wsparcia u pacjenta depresyjnego też były już omawiane. Dlatego jest nieuniknione, aby analityk stał się centralnym obiektem miłości (E. Jacobson 1975, s. 286). Może to doprowadzić do pewnego rodzaju fuzji lub symbiozy trwającej tak długo, jak długo pacjent będzie doświadczał analityka jako idealnego obiektu będącego w stanie dać mu całą miłość oraz przywrócić zaufanie.

Wspomniałem już, jaką może to być pokusą dla analityka. Pułapka polega na tym, że analityk jest przez pacjenta patologicznie identyfikowany z wczesnym obiektem, którego negatywne cechy doprowadziły do idealizacji oraz rozwoju sztywnego Ja. Inna pułapka (jako ważne, podkreślam raz jeszcze) polega na tym, że analityk nieświadomie lub świadomie czuje się lepszy niż rodzice pacjenta. Zauważyłem to niebezpieczeństwo w przypadku pacjenta B. (który utracił ojca w 9 miesiącu życia i miał depresyjną matkę). W tym przypadku musiałem rozróżniać możliwie najdokładniej pomiędzy przeciwprzeniesieniem (w którym pacjent umieszczał mnie na pozycji lepszej matki i ojca) a własną pokusą bycia lepszym rodzicem.

Musiałem być świadom, następujących niebezpieczeństw: 1)nie odrzucać przeniesionej idealizacji 2)nie identyfikować się zbytnio ze „zgodną identyfikacją” (H. Racker 1968) 3)nie identyfikować się z własnymi uczuciami, że jestem lepszym ojcem i matką, niż byli realni rodzice pacjenta.

Dalej różnicując, punkt 3 podzieliłem na 2 części: a)uczucia przeniesieniowe i przeciwprzeniesieniowe będące równocześnie tęsknotą za miłością i uznaniem oraz lękiem przed rozczarowaniem uczucia te przeżywał pacjent będąc dzieckiem

b)uczucia, że będąc w rzeczywistości lepszym od rodziców 12 – Depresja pacjenta, jestem lepszym obiektem i umożliwiam przez to pacjentowi przeżycie po raz pierwszy lepszych doświadczeń. Pewnego razu pacjent powiedział: „początkowo poczułem to samo rozczarowanie, jakie przeżyłem z rodzicami, lecz później nauczył się pan rozpoznawać i rozumieć moje potrzeby. Oczekiwałem tego od mojego ojca i mojej matki, którzy byli niezdolni wyjść naprzeciw moim potrzebom. Później oczekiwałem tego od lekarza, który leczył moją żonę, a następnie mnie, gdy musiałem poddać się operacji wycięcia migdałków. Teraz oczekuję tego od mojego zwierzchnika

iw końcu od pana”. Gdy tylko pacjent osiągnął ten wgląd, powiedziałem: „Tak, ma pan rację, początkowo, gdy nie wiedziałem, jak łatwo jest pana zranić, nie rozpoznawałem pańskich potrzeb. Nie widziałem nawet związku między pana objawami a wcześniejszymi urazami narcystycznymi. Lecz później byłem w stanie to dostrzec iostatecznie nauczyłem się, jak zapobiegać tym psychicznym urazom”.

Leave a Reply