CZYNNIKI ETIOLOGICZNE W DEPRESJI NIEMOWLĘCEJ

Mimo wykazanej przez Spitza roli separacji w występowaniu depresji niemowlęcej, zwrócić należy także uwagę na znaczenie depresji matki dla pojawienia się tego typu zaburzeń. Depresja matki może mieć charakter reaktywny, np. na skutek żałoby związanej z utratą bliskiej osoby w okresie ciąży np. śmierć ojca przyszłej matki akurat w tym czasie. Sytuacja może być jednak bardziej subtelna. Może być to na przykład przypadek, gdy mające się narodzić dziecko

w fantazji matki jest nosicielem jakiejś sekretnej misji, np. ma utrwalić pamięć mężczyzny kochanego skrycie przez matkę. Przytoczone dane kliniczne wskazują na znaczenie analizy danych biograficznych w trakcie konsultacji terapeutycznej.

Mieliśmy także szczególną okazję obserwowania rozwoju tych dzieci, które przyszły na świat wkrótce po śmierci poprzedniego dziecka, zmarłego w wyniku nagłej śmierci niemowlęcej. Dzieci te zbyt pochopnie nazywa się dziećmi zastępczymi. Istotnie były one często poczęte jako pocieszenie dla rodziców po bolesnej stracie poprzedniego dziecka. Niemniej jednak po urodzeniu stają się one obiektem niepokoju, wzmocnionego depresją rodziców, którzy przez długi czas „mylą” je ze zmarłym dzieckiem. Tak oto, w gruncie rzeczy będąc innymi osobami i nie zastępując nikogo, dzieci takie przez dłuższy czas jednocześnie i niepokoją, i uspokajają rodziców.

W innym przypadku, gdy sama matka dotknięta jest depresją chroniczną, rozwój dziecka także nie przebiega łatwo i często naznaczony jest wydarzeniami depresyjnymi. Tak było w przypadku Wilhelma, którego zobaczyłem jako 5-miesięczne niemowlę w ramionach ojca. Towarzyszyła im będąca w stanie silnej depresji matka dziecka. Obserwując przed konsultacją przez jednostronnie przezroczystą szybę przebieg interakcji między Wilhelmem a matką, zauważyłem, że bezwładnemu i prawie nieruchomemu niemowlęciu matka bez przerwy wyznawała własną nieumiejętność zajmowania się nim w odpowiedni sposób. Matkę tę skierował do mnie leczący ją psychiatra, zaniepokojony skutkami, jakie może wywrzeć jej depresja na rozwój dziecka. Natomiast ojciec okazał się sam dobrym terapeutą. Trzymał na kolanach Wilhelma zwróconego twarzą w stronę matki, obok której zająłem miejsce. W ten sposób niemowlę patrzyło na matkę, co ojciec, prawdopodobnie identyfikując się ze mną-terapeutą, usiłował jej pokazać. Poczynił nawet uwagę, że ona sama nigdy nie patrzy na ich syna, a więc nie zdaje sobie sprawy z tego, że Wilhelm się jej przygląda. W tym momencie podał jej w ramiona dziecko. Młoda kobieta popatrzyła na dziecko i ich spojrzenia spotkały się: matka spojrzała na dziecko wzrokiem, w którym widziała, jak ono na nią patrzy, i jak widziało, że ona patrzy na nie. Kiedy omawiając z matką sytuację użyłem tej ikonicznej alegorii, którą często zapożyczam od Winnicotta (1973), Wilhelm przytulił się do jej piersi, a następnie ją z wigorem zaatakował. Następnie dziecko wzięło do ust palec wska-

żujący matki, na co ta zareagowała gwałtownie słowami: „ty mnie ssiesz, ty mnie gryziesz, ty mnie pożerasz”. Można powiedzieć, iż progresywna reakcja matki przebiegała tu zgodnie z opisem poczynionym przez Melanię Klein. Dziecko, podobnie jak matka, zachowywało się ambiwalentnie: lubiło i ssać, i gryźć jej palce (pierś). Słowa pacjentki pokazywały, że ona w tym momencie przeżyła skok poznawczy, przechodząc od realnego doznania – karmienie piersią – do fantazji – bycia pożeraną. W ten sposób matka potwierdzała własną możliwość znoszenia porywczej gwałtowności dziecka i metabolizmu jego projekcyjnej identyfikacji, jak ujęliby to zwolennicy koncepcji M. Klein, a szczególnie Bion.

Leave a Reply

http://www.blogerki.club/jak-poprawnie-nakleic-fototapeteklimatyzacja