Efekt procesu melancholii

Ten obraz urojeń niższościowych uzupełnia bezsenność, odmowa przyjmowania pokarmu oraz przezwyciężenie instynktu samozachowawczego, który zapewnia każdej żywej istocie możność utrzymania się przy życiu.

Jest całkiem bezowocne, zarówno z teoretycznego, jak i z praktycznego punktu widzenia, zaprzeczanie pacjentowi oskarżającemu swoje Ego. W pewnym sensie pacjent ma rację, ponieważ opisuje to, co czuje. Dlatego powinniśmy zgodzić się bez zastrzeżeń z częścią jego twierdzeń, ponieważ pacjent rzeczywiście, tak jak sam to mówi, jest niezdolny do kochania, wycofany ze świata zewnętrznego i niezdolny do działania oraz osiągania sukcesów. Sytuacja ta, jak wiemy, jest efektem procesu melancholii, który niszczy Ego pacjenta. Natura tego procesu jest nam nie znana, lecz możemy go porównać z procesem żałoby. Pacjent, przedstawiając siebie zgodnie ze swym zwiększonym autokrytycyzmem, jako kogoś gorszego, egoistycznego, nieuczciwego, pozbawionego niezależności, ukrywającego swoją słabość, jest być może bardzo bliski zrozumienia samego siebie. Dziwne jest tylko to, dlaczego człowiek musi najpierw zachorować, aby móc przyjąć tego rodzaju prawdę o sobie. Nie ma bowiem wątpliwości, że jeśli ktoś ma tego rodzaju opinię o sobie (opinię, którą Hamlet miał o sobie i o innych) , jest on chory, niezależnie od tego, czy opinia ta jest zgodna z rzeczywistością, czy też jest on dla siebie niesprawiedliwy. Nietrudno spostrzec, że w melancholii nie ma związku między stopniem samoponiżenia a jego realnym uzasadnieniem.

Leave a Reply