Najważniejsza rana narcystyczna psychoterapeuty

W krańcowym przypadku stan depresji, w którym znalazł się terapeuta, stać się może sam w sobie źródłem urazu, na przykład wówczas, gdy leczący nie akceptuje utraty (np. kompetencji) i nie jest w stanie przeżyć żałoby po niej. W tym kontekście można wskazać na jedną z ważniejszych ran narcystycznych psychoterapeuty. Powstaje ona wówczas, gdy pacjenci nasączają nas swoimi projekcjami, naruszając niekiedy takie funkcje analityczne, jak holding („podtrzymywanie” – D. W. Winnicott, 1966) i containing („pomieszczanie” – Bion, 1956). Stajemy się wówczas szczególnie uzależnieni od ich poomocy. Ale na tym właśnie polega nasza szansa, jak usiłowałem pokazać na przykładzie terapii Oskara.

Według E. Zetzela (1970), przeżycia depresyjne stanowią jeden z warunków niezbędnych dla optymalnego procesu dojrzewania. Dotyczy to również zawodowego rozwoju psychoterapeuty. Prześladujące i przepojone bólem doświadczenie tego, że niczego się już nie rozumie, że nie ma się żadnego pomysłu, że jest się całkowicie wystawionym na ataki nie tylko pacjenta, ale też własnego sadystycznego Superego i megalomańskiego Idealnego Ego, które się wówczas przebudzają, może stać się nieraz punktem zwrotnym w prowadzonej kuracji. Jest to powtórzenie zasadniczego momentu w rozwoju człowieka: chodzi o wyzbycie się dążenia do omnipotencji, o rezygnację z fuzji matka – dziecko, o tę separację niezbędną po to, by stać się samym sobą. M. Klein (1938) nazywa to „pozycją depresyjną”, D. W. Winnicott – „fazą troski, przejęcia się (losem bliźniego)” (concerń), a M. Mahler – „fazą separacji – indywiduacji”.

Leave a Reply

www.awo-psycholog.wroclaw.pleventconcept.pl/pl/agencja-eventowa.html