Narcyzm destrukcyjny

Na trzeci seans spóźniam się nieco. Oskar stwierdza, że znów czuje się bardzo napięty i że nie znajduje prawdziwego kontaktu ze mną. Orzeka, że skoro zacząłem z pięciominutowym opóźnieniem, skończę oczywiście trochę za wcześnie (jest to obiektywnie fałszywe, ale stanowi częste oskarżenie). Dodaje, że czuje się tak bardzo pod presją. Odpowiadam na to. że sądzę, iż czekając na mnie wczoraj i dziś przeżywał uczucie tęsknoty, opuszczenia i zawodu, co sprawiło, że „diabeł-ucisk na żołądku” szybko się włączył, by pokazać, że jest czymś niezawodnym i obiecać, że pozostanie zawsze przy nim. Oto dlaczego Oskar obawia się, że zechcę wcześniej się go pozbyć. On na to – by się zamaskować – pogardliwie odpowiada, że przypomina mu to piosenkę, w której ktoś opuszczony śpiewa: „Ale moja grzybica mnie nie zostawiła”. Przypominam mu o „diable” odkrytym dwa seanse temu i dodaję, że on, Oskar, woli zwrócić się ku tej części siebie, choć tak wyraźnie niszczycielskiej, byleby uniknąć za wszelką cenę odczucia zawodu i opuszczenia, którego stałem się powodem.

W kolejnym wątku myślowym Oskar opowiada o metodzie leczenia dzieci autystycznych, które zmusza się do nawiązania kontaktu. Oto jak powinienem postępować z nim, zamiast cierpliwie czekać! Mówię mu na to, że to jego strona diabolicznego skorpiona chciałaby mnie wciągnąć w stosowanie przemocy. Pozwoliłoby mu to na skom-promitowanie mnie i powiedzenie: „Widzisz, a więc to ty nie pozostawiasz mi żadnej swobody”. Często określał się jako skorpion przez skojarzenie z bajką o skorpionie i żabie, w której skorpion, chcąc przepłynąć przez rzekę, prosi żabę, by wzięła go na plecy.

Leave a Reply

Yamaha NP-V60