Pragnienie śmierci dziecka

Znałem kiedyś mieszkańca domu akademickiego dla studentów chorych na gruźlicę, bardzo przystojnego chłopaka, który popełnił samobójstwo topiąc się w dniu, w którym lekarz zawiadomił go 0wyleczeniu i zaproponował powrót do domu. To przede wszystkim dziewczyny z tego akademika poczuły się winne, wyrzucały sobie, że nie potrafiły, nie mogły czy nie chciały pokochać go przeżyły to samobójstwo jako znak braku miłości. Za to rodzice zareagowali agresywnie: „zrobić to nam, przy obecnych cenach komunikacji…”.

Ta reakcja jest karykaturalna, ale wydaje się potwierdzać, że pragnienie śmierci dziecka u jednego lub obojga rodziców nie jest tylko prostym wymysłem psychoanalizy. Istnienie takiego pragnienia może również odpowiedzieć na pytanie i wyjaśnić, dlaczego rodzina po samobójstwie dziecka zdaje się funkcjonować znacznie lepiej niż przed nim. Nie chodzi, nawet w tym przypadku, o to, by rzucić kamieniem w takich rodziców, ale raczej o to, by zrozumieć, jak ciężko jest żyć z człowiekiem nękanym śmiercionośnym popędem. I to niezależnie od tego, kto lub co odpowiada za rozkręcenie tej piekielnej spirali współzależności niezrozumienia i wzajemnej agresji. Najczęściej jednak rodzice reagują poczuciem winy, które z biegiem lat może stać się motorem ich egzystencji jako rodziców.

Niedługo po maju 1968 r. poznałem chłopaka z dobrej mieszczańskiej rodziny, który po powrocie z długiej podróży na Daleki Wschód, do kraju narkotyków, miał czelność stanąć przed ojcem w nieporząd- nym i brudnym ubraniu wydaje mi się, że przyszedł, bo chciał się z nim pogodzić.

Leave a Reply