Procesy projekcji i ewakuacji

Kojarzenia wykazały, że we śnie zdecydowała, że nie umrze wraz z synem, lecz przeżyje. Widoczne było, że nawet we śnie czuła, że dobrze jest być żywą, a źle martwą. Ten sen wyraża o wiele większą akceptację nieświadomej wiedzy o utracie syna niż sen sprzed dwóch dni. Smutek i poczucie winy zbliżyły się do siebie. Uczucie triumfu pozornie odeszło, ale okazało się, że jedynie zmalało. Było wciąż obecne w jej satysfakcji z pozostania przy życiu – w przeciwieństwie do tego, że jej syn był martwy. Odczuwalne już poczucia winy wynikały częściowo z tego elementu triumfu.

Przypomina mi się tutaj fragment Żałoby i melancholii’6 Freuda: „Rzeczywistość wydaje werdykt – że obiekt już nie istnieje – każdemu pojedynczemu wspomnieniu i nadziei, która wiązała libido z utraconym obiektem Ego więc, jakby skonfrontowane z decyzją, czy ma podzielić los obiektu, za sprawą sumy swych narcystycznych satysfakcji czerpanych z życia, zrywa swą więź z nie istniejącym obiektem”. Według mnie, ta „narcystyczna satysfakcja” zawiera w łagodniejszej postaci element triumfu, o którym Freud myślał, że nie ma miejsca w normalnej żałobie.

W drugim tygodniu żałoby pani A. znalazła nieco pocieszenia oglądając ładnie położone domy na wsi i pragnąc posiadać taki dom na własność. Lecz to pocieszenie wkrótce zakłóciły napady rozpaczy i smutku. Płakała teraz obficie i znajdowała ulgę we łzach. Pociecha znaleziona w patrzeniu na domy pochodziła z przebudowy w fantazji wewnętrznego świata, jakiej dokonywała za pomocą tego zainteresowania, oraz z satysfakcji czerpanej z wiedzy, że istnieją domy i dobre obiekty innych ludzi. To ostatecznie reprezentowało odtworzenie, wewnętrznie i zewnętrznie, jej dobrych rodziców, zjednoczenie ich i uczynienie szczęśliwymi i twórczymi.

Leave a Reply