Syndrom opuszczenia

Tak więc w klasycznej psychiatrii za „prawdziwą” depresję uznawano stan charakterystyczny dla psychozy maniakalno-depresyjnej i jedynie ona zasługiwała na miano melancholii. Do innych rodzajów depresji, ozdobionych przymiotnikiem „reaktywnych” odnoszono się z ukrywaną pogardą, przemieszaną z gotowością do ich „poszanowania” ze względu na właściwe im samorzutne pozytywne rokowania oraz „niezbyt ciężki przebieg”. I rzeczywiście, dla zwolenników tego kierunku, ciężki przebieg oznacza całkowitą utratę możliwości prowadzenia pozornie normalnego życia i konieczność hospitalizacji. Uzasadnia ponadto stosowanie najbardziej agresywnych metod terapii. Problemy cierpienia, niemożności rozwijania potencjału afektywnego i poznawczego jednostki, trudności z utrzymaniem godnej szacunku lub przynajmniej „normalnej” fasady oraz cena, jaką się za to płaci, weszły w krąg zainteresowań psychiatrii dopiero wraz z pojawieniem się psychoanalizy, której towarzyszył szybki przyrost uprawiających prywatną praktykę psychiatrów.

Prekursorzy humanistycznego, empatycznego, psychoterapeutycznego podejścia do młodych ludzi w okresie dorastania, a więc jedyni zdolni zrozumieć i pomóc załamanej młodzieży, rekrutują się spośród specjalistów zajmujących się nieprzystosowanymi i/lub młodocianymi przestępcami. Cechuje ich różny stopień przyswojenia pojęć psychoanalitycznych. Wymieńmy dla przykładu Aichhorna (1973), wychowawcę, który sam był poddawany psychoanalizie przez Freuda, Ericsona

-(1972),reprezentującego kulturalistyczne podejście, Germaine Guez (1973)z jej syndromem opuszczenia i we Francji – Lemaya (1973), Findera i Tomkiewicza (1979). Wszyscy ci autorzy-praktycy w sposób widoczny biorą pod uwagę występowanie stanów depresyjnych, smutku, przygnębienia, braku samoakceptacji, tak często spotykanych u dorastających, którym próbują pomóc i jednocześnie ich socjalizować. Uwaga i chęć zrozumienia, jakie im okazują, są niezbędne w ustaleniu strategii terapeutycznych, a nawet „wychowawczych”. Nie zajmują się oni ani

chemioterapią, ani terapią wstrząsową. Nie stanowi także ich troski konceptualizacja pojęcia depresji jako takiej, nawet jeśli ustanawiają expicite bądź implicite – pojęcie depresji maskowanej przez aspołeczne zachowania.

We Francji dwóch autorów zasługuje na specjalne wyróżnienie ze względu na to, iż podkreślają oni ważność i częstość występowania stanów depresyjnych u dorastającej młodzieży: – Haim (1969) w niezrównanym opisie przypadku samobójstwa młodocianych, kładzie nacisk na wpływ, jaki wywiera depresja na genezę tego aktu posuwa się nawet do traktowania wieku dorastania jako okresu prawdziwego przygnębienia wprawiającego młodych ludzi w stan szczególnej podatności na depresję. W perspektywie zdrowia społecznego wydaje się zatem słuszne traktowanie wszystkich dorastających jako podatnych, wymagających dyskretnej i nie pozostawiającej żadnego piętna opieki. Trzeba jednak uważać, aby nie mylić „podatności” z patologią, co prowadzić mogłoby do ryzykownych uogólnień. Niektórzy autorzy, przypisujący każdemu dorastającemu depresję, nie uniknęli tego niebezpieczeństwa.

Małe (1964, 1971), pierwszy psychoanalityk francuski, który nie obawiał się poruszania problematyki dorastających, świadomy tego ryzyka skrajnej patologizacji, ukuł termin „posępność”, dla określenia często występującego u młodych ludzi stanu, z powodzeniem poddającego się krótkotrwałej psychoterapii. „Posępność” należy odróżnić od „depresji” w jej klasycznym rozumieniu, jako że tej pierwszej nie towarzyszy ani spowolnienie psychomotoryczne, ani samooskarżające roztrząsanie, ani obłęd i urojenia.

Leave a Reply

dieta śródziemnomorska